To wręcz idealny film na niedzielny wieczór (zresztą na każdy wieczór ten film jest dobry) - przepełnione niczym nieskrępowaną akcją kino, z fajną, znaną fanom serii obsadą, dobrą ścieżką dźwiękową i wyjątkowo absurdalnymi scenami. Przyjemny film, aby choć na chwilę zapomnieć o całym otaczającym nas świecie. I pod tym względem szósta część szybkich i wściekłych spełnia się idealnie.
Oczywiście znając poprzednie odsłony serii trzeba przymknąć oko na wiele spraw, jak chociażby niezbyt wysublimowana linia fabularna, momentami kiepskich lotów gra aktorska, niczym nieuzasadniona wzniosłość niektórych scen oraz momenty przeczące ludzkiej logice. Ale nie o realizm w tym filmie chodzi, ale o dynamiczną rozrywkę, jaką twórcy serwują nam przez ponad dwie godziny.
Do Szybcy i wściekli 6 zabierałem się już od jakiegoś czasu, jednak po dość średniej w moim odczuciu części piątej, do kontynuacji przygód ekipy Dominica Toretto ciągnęło mnie jakoś nieszczególnie. Będąc już po seansie wiem jednak, że obawy były nieuzasadnione, bo film ten dostarczył mi masę fajnej zabawy.
Szybkie samochody, piękne kobiety, zabawne gagi sytuacyjne, fajnie wyreżyserowane sceny walk, czy też ogromna liczba wybuchów - momentami absurd goni absurd, a scenarzyści śmieją nam się w twarz, jednak seria ta taka po prostu jest i przyznam ogląda się ją po prostu miodnie.
Mimo, że wiele wątków już zostało na przestrzeni cyklu wyeksploatowanych, to jednak mam nadzieje, że kolejna, siódma część filmu, dostarczy mi równie fajnych wrażeń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz